Po Los Angeles mieliśmy super przewodnika - naszą koleżankę, która całe życie spędziła w Kalifornii. W poniedziałek wieczorem pokazała nam te najbardziej znane a patrząc na nie z bliska mało atrakcyjne elementy miasta takie jak Sunset Boulevard, Hollywood Boulevard, Walk of Fame i Chinese Theatre. To była szybka wycieczka ponieważ Alaina stwierdziła, że inne części miasta są bardziej warte zobaczenia i na tą szkoda poświęcać dużo czasu i faktycznie tak było (słynne miejsca dużo lepiej wyglądają w TV, podrasowane światłami i przygotowane na uroczystości), nie zabraliśmy nawet aparatu który wtedy suszył się po wizycie w Disneyland.
We wtorek pochodziliśmy trochę po China Town, "zabytkowej" hiszpańskiej części miasta oraz części biznesowej. Większość dnia spędziliśmy chodząc po plaży i promenadzie w Venice i Santa Monica a na koniec pojechaliśmy na wzgórze zobaczyć miasto z góry. A było na co popatrzeć ponieważ miasto jest ogromne, jak dla nas sporo za duże ;) .
Fajnie było przyjechać i zobaczyć miasto ale to jednak nie to co tygryski lubią najbardziej i najlepiej czuliśmy się tam gdzie tworzyła natura a nie człowiek, czyli w tym przypadku na plaży.
Tutaj są wszystkie zdjęcia z Miasta Aniołów:
album
0 comments:
Prześlij komentarz