Właśnie skończyła się nasza kanionowa część wyprawy i ruszamy w bardziej zaludnione tereny. 7 pasmowe drogi w każdym kierunku, gigantyczna ilość samochodów i ludzi to duża odmiana po dniach spędzonych w cieszy i zieleni/piasku. Do miasta hazardu dojechaliśmy ok 20. Nasz hotel był tuż przy głównej ulicy Las Vegas Boulevard o długości 6.8 kilometrów, znanej jako The Strip. Po szybkim wrzuceniu rzeczy do pokoju ruszyliśmy w miasto.
Wszędzie są świtała i neony, budynki wyglądają jak jeden wielki wyścig który neon będzie większy. Miasto tętni życiem, widać ludzi ubranych balowo/imprezowo biegających pomiędzy klubami, ludzi z aparatami i tych szukających szczęścia w jednym z setek kasyn.
W mieście przepychu można znaleźć prawie wszystko, po co ruszać się do europy jak jest tu fragment Rzymu, Wenecji i Paryża. Oczywiście musiała się tu również znaleźć Statua Wolności.
Na nas największe wrażenie zrobił pokaz fontann przed hotelem Bellagio
1 comments:
bajkowo,kolorowo i pięknie
Prześlij komentarz