Cztery dni temu czuliśmy się jak w piekarniku ale dzisiaj niestety pogoda zafundowała nam zmianę urządzenia na zamrażalnik. W ten sposób zaliczyliśmy inaugurację sezonu zimowego najpierw z samym deszczem, potem śniegiem, następnie doszła do tego mgła i widoczność na 50m, w kulminacyjnym punkcie wycieczki brak widoczności a na sam koniec pogoda zafundowała nam śnieżycę.
Na drodze spotkaliśmy pierwszy pług (wcale go zima nie zaskoczyła). Niesamowite jak szybko zrobiło się tutaj biało i ślisko.
A tu zdjęcia z drogi i naszej chatki wieczorem. Okazało się że mimo iż śpimy w tym samym miejscu co wczoraj, to dzisiaj nie wygląda tak samo.
0 comments:
Prześlij komentarz