poniedziałek, września 26, 2011

24.09 - Jamestown

Z San Francisco wyjechaliśmy od razu do Yosemite, miasto zwiedzimy za 3 tyg. Zdążyliśmy tylko szybko popatrzeć na nie z długiego mostu. Droga była bardzo dziwna, dookoła tylko sucha trawa ale wszędzie minimum 4 pasy w każdym kierunku.

Po drodze zatrzymaliśmy się w Jamestown malutkim typowo amerykańskim miasteczku.



Kilka domów, 3 restauracje i mały plac gdzie właśnie odbywał się festyn, którego główną atrakcją był dziecięcy zespół grający na instrumentach, w około panowie sprzedawali hot-dogi (na prawdę dobre) a panie muffinki. Miasteczko jest bardzo urokliwe, widać było, że wszyscy się znają i każdy chce z każdym rozmawiać (z nami też :) ).


I jeszcze mijane po drodze jezioro Don Pedro

2 comments:

Iwona pisze...

Bardzo ładne zdjęcie z restauracji :)

Ola pisze...

Dzięki, zdjęcie robił Piotrek z ukrycia bo głupio było tam robić zdjęcie i faktycznie jak na te warunki wyszło super

Prześlij komentarz