Po drodze zatrzymaliśmy się w Jamestown malutkim typowo amerykańskim miasteczku.
Kilka domów, 3 restauracje i mały plac gdzie właśnie odbywał się festyn, którego główną atrakcją był dziecięcy zespół grający na instrumentach, w około panowie sprzedawali hot-dogi (na prawdę dobre) a panie muffinki. Miasteczko jest bardzo urokliwe, widać było, że wszyscy się znają i każdy chce z każdym rozmawiać (z nami też :) ).
I jeszcze mijane po drodze jezioro Don Pedro

2 comments:
Bardzo ładne zdjęcie z restauracji :)
Dzięki, zdjęcie robił Piotrek z ukrycia bo głupio było tam robić zdjęcie i faktycznie jak na te warunki wyszło super
Prześlij komentarz