Znaleźliśmy w końcu miejsce gdzie było kilka domów i 3 restauracje i mając taki widok posilaliśmy się przed dalszą trasą. Gdyby nie wizja nocnej jazdy zostalibyśmy tu dłużej, niesamowicie spokojne i relaksujące miejsce.
Ponieważ naszym głównym celem tej części podróży jest Yellowstone a droga do niego daleka, chcieliśmy duży kawałek trasy zrobić w niedzielę. Planowaliśmy dojechać do Battle Mountain, małego miasta położonego przy autostradzie nr 80., wszystko byłoby fajnie gdybyśmy trzymali się planów ale wiadomo jak to jest z planami. Na tej trasie wreszcie zobaczyliśmy co to znaczy autostrada – całkowicie prosta droga, której jedyną atrakcją jest jeden zakręt na kilkanaście kilometrów. Dookoła nie było kompletnie nic, ale to nic było całkiem urokliwe.
Kalifornia pożegnała nas deszczem a Newada przywitała piękną tęczą a nawet dwoma.
Po wielokrotnym budzeniu Piotrka i próbie wytłumaczenia, że prosta droga + tempomat + automatyczna skrzynia biegów to warunki dalej nie wystarczające żeby spać za kierownicą dojechaliśmy.
Niestety większość drogi pokonaliśmy w ciemności, zaletą jazdy w nocy była niesamowita ilość gwiazd na niebie. W końcu o godzinie 24 zobaczyliśmy nasz nocleg – typowy amerykański motel, który z zewnątrz nie wyglądał najlepiej ale w środku nasz pokój był bardzo przyjemny. Oczywiście obowiązkowym wyposażeniem każdego pokoju w hotelu lub motelu jest duże łóżko na którym można się zgubić.
Mapka dzisiejszej drogi:
Wyświetl większą mapę
Przejechane: 438 mil = 705km
Więcej zdjęć niedzieli jest tutaj: album

0 comments:
Prześlij komentarz