poniedziałek, września 26, 2011

24.09 - Yosemite cz.1

Wjazd do Yosemite trochę nas zdziwił ponieważ wyglądał jak bramki na autostradę – po 2 bramki w każdym kierunku, droga 4 pasmowa. Po zakupieniu karty upoważniającej do wjazdu do wszystkich parków narodowych w USA rozpoczęliśmy zwiedzanie. Planowaliśmy dojechać na nocleg przed zmrokiem ale okazało się to niemożliwe, ponieważ co kilkadziesiąt metrów musieliśmy się zatrzymywać, po prostu nie dało się przejechać obojętnie obok tak pięknych widoków.

Ostatecznie dojechaliśmy na miejsce wskazane przez GPS i tu okazało się, że jest to sztab dowodzenia strażników Parku (wszyscy mieli super kapelusze) na szczęście byli wyrozumiali i zamiast dać nam karę powiedzieli „Never trust GPS here” i wskazali nam dobrą drogę.

Przez to na kamping dojechaliśmy jak było szaro a namiot znaleźliśmy w ciemnościach. Okazało się, że na kampingu jest Wi-Fi w pokoju ogólnodostępnym więc po rozpakowaniu udaliśmy się tam w celu napisania czegoś i naładowania elektroniki. Niestety po tym jak usnęliśmy na siedząco stwierdziliśmy, że zostawimy to na rano i idziemy spać. Wszystko byłoby super ale nie spodziewaliśmy się, że w nocy jest tak zimno – w dzień było ok 35C a w nocy nie więcej niż 10C.
Spaliśmy w samym środku parku, dookoła był las i bardzo wysokie skały a na niebie było widać tysiące gwiazd. Namiot miał na wyposażeniu dwa koszmarnie niewygodne łóżka ale w tym stanie nic nam nie przeszkadzało. Przed każdym namiotem jest szafka antymisiowa na jedzenie. W parku obowiązuje zakaz zostawiania jedzenia w samochodzie na noc oraz jakiegokolwiek gotowania bo misie lubią przychodzić na żebry.
A tu nasz namiot:

Mapka dzisiejszej drogi:

Wyświetl większą mapę
W sumie zrobiliśmy 200mil = 320km

Więcej zdjęć soboty jest tutaj: album

0 comments:

Prześlij komentarz